Kein Javascript
Produkty: 0

News

„Łazienkowe prosię: ten gatunek zna każdy z nas.”

 Nie lubi mydła, unika wody, za to kolekcjonuje wirusy grypy – takich osobników spotyka się praktycznie w każdej publicznej łazience. W beztroskim slalomie zręcznie omijają oni dozownik mydła, krany oraz ręczniki papierowe i kompletnie nie interesują się higieną rąk.

– To tylko histeryczne podejście higienicznych hipochondryków! – pokwikuje szyderczo łazienkowe prosię i ucieka z łazienki jak ze środowiska nieprzyjaznego dla życia. Oczywiście nie splamiwszy swoich kopyt ani mydłem, ani wodą. Bo przecież uruchomienie bezdotykowych dozowników mydła i ręczników papierowych, a tym bardziej skorzystanie z nich, byłoby grubo poniżej jego godności!

I tak osobnik ten podąża dalej w świat – jako skupisko wszelkich możliwych wirusów i gospodarz nieapetycznych bakterii.

Nieco dalej w procesie ewolucji znajduje się „łazienkowe prosię wodne”.  Ten gatunek obawia się jeszcze wprawdzie dozownika mydła, ale przynajmniej jest na tyle odważny, aby skorzystać z kranu i – jak zaobserwowano w jego naturalnym otoczeniu – niekiedy nawet z dozownika ręczników papierowych. Mimo to łazienkowe prosię wodne nie jest pozbawione wirusów, ponieważ mydło niezbędne do ich usunięcia nie dotarło do jego łap.

W łazienkowej dżungli żyją jednak również takie stworzenia, które nie boją się ani dozowników mydła, ani wody, ani ręczników papierowych. Wiedzą one, że higiena nie ma nic wspólnego z histerią i zawsze jest ważna. Jeżeli jej zabraknie, wirusy grypy są w swoim żywiole!
Udało się – myślą sobie te mądre łazienkowe stworzenia i dokładnie myją ręce mydłem i osuszają je.
Udało się – myślą sobie również wirusy grypy, które nienękane przez nikogo mogą urządzić niezłą imprezę u łazienkowych prosiaków.

What a mess! Poor hand hygiene in washrooms

Visual | PDF | 2,4 MB



powered by webEdition CMS